Kury rasy Orpington (Angielski Orpington)

Kury rasy Orpington (Angielski Orpington)

 

Od ponad trzech lat jestem szczęśliwym posiadaczem kur rasy Orpington w typie angielskim . Typ angielski różni się od ich pobratymców hodowanych w Ameryce tym ,że ma bardziej obfite upierzenie 😉 Dla wszystkich kurarzy , czyli ludzi kochających kury , chcę napisać kilka słów o mojej przygodzie z tą rasą . I nie chodzi mi o suchy opis rasy , który bez problemu znajdziesz w sieci ..

Opis przygody w hodowli Orpingtonów:

Zaczynając przygodę z kurami , po wielodniowych i wielogodzinnych lekturach internetowych forum takich jak Woliera , czy Backyardpoultury , na początek wybrałam właśnie tą rasę . Dlaczego ? Gdyż pisano że :

  1. Orpington to rasa o szczególnie łagodnym usposobieniu , łatwo się oswajają
  2. Bardzo ciężka rasa , kura 2,5 – 3 kg , kogut 4-5 kg , nie latają
  3. Duże walory smakowe mięsa , a także dobrze umięśnione tuszki
  4. dobra nieśność nawet w zimnych miesiącach , 180 – 190 jaj rocznie
  5. kury odporne na zimno i choroby , łatwe w hodowli
  6. piękne upierzenie , duże walory dekoracyjne

Tak pięknie wyglądało to w postach i artykułach , a rzeczywistość ? No cóż ta lubi zaskakiwać i krzyczeć znienacka A BU ! Rzeczywistość to nie poezja , to nie piękna kobieta …to szczerbata stara baba z bezzębnym uśmiechem .. No ok.tak źle nie jest ale fakty , są zdecydowanie inne niż opisy . Potwierdzone w trzyletniej hodowli Orpingtonów wyglądają następująco :

  1. Mój piękny niebieski kogut Bonzo , wolał moje nogi od kukurydzy . Do dziś mam blizny . Jego łagodne usposobienie skończyło się po osiągnięciu jednego roku , a oswojenie przeszło w demoniczne szarże na każdego kto wchodził na wybieg . Niestety jego następca złotołuskowany  Rudziel , okazał się niemniej godny poprzednika ..Obaj zostali w nagrodę za dokonania  zaproszeni na rodzinny niedzielny obiad … 😉 Dopiero trzeci, mix kolorów Rusek, okazał się porządnym gościem i rządzi do dzisiaj. Cóż jak to powiadają „do trzech razy sztuka” 😉
  2. Waga też okazała się niespodzianką ale tym razem na plus : 2 letnie kury mają średnio od 3,5 – 4 kg , a koguty 5 , 5 – 6 kg . Czyli o 0,5 – 1 kg więcej niż pisano . Karmione naturalnie śrutami kukurydzy , pszenicy , pszenżyta , ziemniakami , makaronem i kaszą , plus zielonki i dynie .
  3. Walory smakowe mięsa ..  Trudny punkt gdyż podobno o gustach się nie dyskutuje , a jednak.. U kogutka wiek 7 – 8 miesięcy , duży plus to piękne , przeogromne udka , jak u brojlerów , a nawet większe . Małe skromne cycki , jak u dziewicy 😉  Skóra jasna , biała-szara , osobiście wolę żółtą . Niestety te piękne uda mają tak ciemne mięso ,że dzieci zjadły je dopiero po przerobieniu na zrazy lub schabowe . Kolor nie zachęca . Struktura mięsa jest dobra , delikatne , smaczne ale tylko u młodziutkich kogutów . Nasz 1,5 roczny Bonzo miał skórę jak u pancernika , mięso strasznie ciemnie prawie jak wołowe , ale nadal miękkie po upieczeniu . Cóż sami oceńcie , moje odczucia są takie ,że teraz znam co najmniej kilka ras o lepszych walorach smakowych i wizualnych . Orpingtony trzymam na mielone do burgerów- tu są naprawdę super 😉
  4. Nieśność . Tak niosą jajka … dwa , trzy tygodnie , a potem kwoczą przez dwa miesiące … Mocno średnia wydajność , choć jajka bardzo smaczne i wyjątkowo ładne . Duże żółtka , kremowe w smaku , dużo lepsze niż np od Mechelnera ( Kukułka Malińska ) . Od jasno brązowych do ciemnych . Zauważyłam ,że czarne Orpingtonki znoszą u mnie najładniejsze brązowe jajka . Zimą dupy zamknięte na głucho , otwierają wrota dopiero w okolicach marca , ale u mnie mieszkają w nie ogrzewanym kurniku co może być przyczyną braku jajek w tym okresie .
  5. Odporność na choroby i zimno . Tak i to jest fakt . Mają imponującą odporność , nawet w największe śniegi i mrozy wychodzą na dwór i brodzą w śniegu niczym Kachaz po Uralu , kochają to 😉 . Nigdy mi nie chorowały ani nie dostały odmrożeń . Mimo nieogrzewanego kurnika w którym temperatura spada w najzimniejszych dniach do – 10 C , a na dworze do – 20 C . Deszcz także nie jest w stanie przegonić ich z wybiegu , dreptają w kroplach zajęte swoimi sprawami .
  6. Duże walory dekoracyjne , to ich największy atut są naprawdę piękne , dostojne i puchate . Upierzenie bardzo czyste , nawet jesienią czy wczesną wiosną wyglądają nienagannie mimo wszechobecnego w tych okres błota . I ten cudowny galop , jak już zmuszą się do biegu .. wyglądają tak komicznie .. że po prostu łzy z oczu same z oczu płyną . Biegną niczym dziecko z załadowaną do fula pieluchą … 🙂 Naprawdę uroczy galop na szeroko rozstawionych nogach  w pełnych gaciach… 😉 Nie żartuję to naprawdę wygląda komicznie i uroczo jednocześnie 😉

Tyle z realnych obserwacji . Kiedyś taki artykuł to była moja „rzecz potrzebna” ,niestety nie znalazłam takowej więc … napisałam może Tobie, też się przyda taki przydaś 😉

 

Dorzucę jeszcze opis wydajności rzeźnej dla tych co jak ja, kochają mięso od szczęśliwych kur :

  1. Dobrze się skubią, pióra po sparzeniu wychodzą praktycznie same i nie kaleczą skóry
  2. Piersi małe, nie są to brojlery
  3. Uda ogromne, umięśnione lepiej niż u brojlera, mięso ud bardzo ciemne szczególnie u starszych okazów.
  4. Skrzydła duże, dobrze umięśnione, jak u brojlerów, nie taki szkielecik jak u zwykłej nioski. Nadają się na grilla.
  5. Łapki, są średnio mięsiste, podobne do tych od brojlerów. Nadają się na galaretę. Dla porównania wybitnie mięsiste mają Brahmy i Kochiny, a szkieletowe z których nic się nie oskubie, a co najwyżej possa, Leghorny 😉

 

Anegdota o Orpikach :

  1. Podobno Orpingtony to najgłupsza rasa kur. Śmiem twierdzić inaczej , potrafią się doskonale urządzić i rządzić ..nawet swoim właścicielem . Moje Orpiki przez pół roku zmuszały mnie do co wieczornego, ręcznego  ładowania ich do kurnika, udając że nie umieją wchodzić po trapie do środka … Zbierały się wszystkie o godzinie 18 ( ciekawe która miała zegarek 😉 ) pod schodkami i czekały aż je załaduję do kurnika, oczywiście przy okazji, głaskając każdą pod dziobem. Zajęło mi , aż pół roku odkrycie ich manipulacji 😉 Po tym czasie nagle jednego dnia, opuszczone , zlekceważone przeze mnie, same wlazły do środka bez najmniejszych problemów i tak jest do dzisiaj .. 😉 I kto tu wyszedł na co najmniej niekumatego … 😉
  2. Jednak bywało także inaczej.. Kiedyś odgrodziłam siatką bluszcz rosnący na ścianie, żeby się do niego nie dobrały. Wyrąbały dziurę, wlazły między siatkę , a ścianę i stały tak rzędem jedna za drugą razem z kogutem bo nie umiały wrzucić biegu wstecznego. Wejść się dało do przodu, ale do tyłu, to już była zbyt skomplikowana operacja. Po godzinie tej odsiadki, zostały ocalone, ale uwierz wyglądało to przekomicznie 😉 Kurza kolejka za niczym wzdłuż betonowej ściany .. może liczyły jak w czasach PRL na papier toaletowy 😉

3,5 miesięczny kogucik orpingtona

Dodaj komentarz