Kury rasy Australorp (Australian Black Orpingtons)

Kury rasy Australorp (Australian Black Orpingtons)

Ciekawa rasa stworzona w Australii na początku XX wieku, dzięki skrzyżowaniu Angielskich Orpingtonów, kur Langshan, Rhode Island Red, Minorcas, Białych Leghorn i prawdopodobnie Plymounth. Doskonalona pod kątem dużej ilości jaj z równoczesnym przeznaczeniem mięsnym. Z ciekawostek warto nadmienić, że właśnie do tej rasy należy rekord w składaniu jaj 364 jaja na 365 dni. Imponujący wynik, jednak nie do powtórzenia w naszym klimacie, bez dogrzewania kurników .. 😉 Tyle z krótkiego zarysu historii rasy, który w obszerniejszej wersji znajdziesz na każdej innej stronie, więc nie ma sensu powielać 😉

Czas na konkrety i obserwacje własne:

1. Ciężar : opis rasy, który znajdziesz w intrenecie mówi iż jest to kura wagi ciężkiej. Kura 2,5-3 kg , kogut 3,2-4 kg. W rzeczywistości dane te są dość mocno zawyżone. Moje kury pochodziły z trzech różnych źródeł, od trzech różnych hodowców i wszystkie trzymały się w dolnej granicy tych danych: kury 2-2,5 kg , koguty 3-3,5 kg. Mimo karmienia paszami z dodatkiem śrut, w tym kukurydzianej i dodatku ziemniaków czy makaronu. Fakt był taki, że jako jedne z niewielu nie miały tendencji do nadmiernego otłuszczania się, co było długi czas moim problemem przy Orpingtonach. Nie były tez zbyt żarłoczne, a mimo wszystko szybko nabierały masy. Uwierz mi, że to ważna cecha, bo jak kura żre jak by świat się kończył, a po mimo tego karmiąc ją jak świnię, niestety nadal masz tylko kurę to ..cóż kiepski biznes.. A tak jest w przypadku np. Brahmy ( którą kocham 😉 ), ale to już inna historia 😉

2. Nieśność : dobra nioska, znosząca duże jasno brązowe jajka w ilości do 250 sztuk w roku, czyli teoretycznie całkiem nieźle-tyle teorii. W praktyce jest tak, iż w nieogrzewanym zimą kurniku, na małym ale jednak wolnym wybiegu, karmione bardzo różnorodnie (pasza, śruty, zboża, ziemniaki,kukurydza,trawa, chwasty i resztki kuchenne) rzeczywiste wartości to 180-200 jajek od średnich do dużych. Jajka raczej jasno brązowe i ciemno beżowe, nigdy brązowe a już na pewno nie ciemne. Dobrej jakości, żółtko ładne duże ale nadal to tylko jajko … nic co by Cię zadziwiło.

3. Usposobienie : podobno łagodne, przyjacielskie w typie Orpingtonów, łatwe do oswojenia, nie latają.. Cóż, moje były niewyedukowane i nie wiedziały, że nie mają skakać po daszku kurnika. Szczególnie koguty były pozbawione tej wiedzy i z lubością graniczącą z obsesją, okupowały wszelkie, wyższe miejscówki. Charakterki miały żadne, a raczej trudne do zdiagnozowania, gdyż były najbardziej płochliwe z całego stadka. Stado w tym czasie składało się z Orpingtonów, Brahm i Kochinów. Wszystkie przybiegały w porze karmienia zaglądając do gara i kradnąc ziemniaki, tylko Australorpy czaiły się pod porzeczkami, patrząc na mnie jak na potencjalnego oprawcę.. a może jednak miały po prostu więcej instynktu.. lub dar jasnowidzenia 😉 Fakt, że te zabawy w cicuciubabkę i mierna jakość mięsa przyczyniły się do zgarowania brygady, czyli bileciki na obiad zostały rozdane 😉

4. Tuszka: opisy mówią, ba nawet na forach takich jak moje ulubione backyardchicken , piszą że mięso jest smaczne, a tuszki dobrze umięśnione, skóra biała. Cóż osobiście nie podzielam tego poglądu, hodując wiele różnych ras mięsnych i nie tylko, wyrobiłam sobie własne kanony, ocen mięsności i smaku, choć ten ostatni jest subiektywny.  Według mnie, mięsność tej rasy pozostaje dużo do życzenia,  piersi małe, uda zaledwie średnie. Smak trochę jak u Rossy, mięso raczej mocno zwarte, na udach ciemne i ciągnące, bez względu na obróbkę, zawsze nam przypominały zwykłe nioski, tylko bardziej przypakowane 😉 No i jak dla moich chłopaków i dla mnie, największą wadą była skóra, gruba, szaro biała, chropowata, po wyrwaniu piór pozostają wyraźne, duże dziury, a u młodziutkich kogutków nieapetyczne czarne pały… No i czar prysł… Znam dużo lepszych kulinarnie ras.

5. Dekoracyjność: jeśli lubisz piękne kruczo-czarne, lśniące w słońcu na zielono-fioletowo, pióra to będziesz zachwycony.. Tak bez wątpienia są piękne, mają ładną, dostojną sylwetkę i cudowne upierzenie, nie przesadzone, a jednak.. Krwisto czerwone grzebienie i smoliście czarne oczy dopełniają tego niesamowitego obrazu. Chociaż zdarzyło mi się kilka kur o jaśniejszej tęczówce-nigdy koguty, nie wiem czy defekt, czy mutacja wsteczna.. cóż i tak były piękne 😉  Tu pełna zgodność z opisem, mają w sobie jakiś dziki magnetyzm.. 😉 Oficjalnie według tradycyjnego wzorca, występują w barwie czarnej ( tylko taką miałam). Niemniej jednak od niedawna, coraz częściej, można spotkać jeszcze nie uznane barwy białą i szarą ( niebieską).

6. Odporność na choroby i zimno: Tak dane w oficjalnych opisach są prawdziwe, nic im nie straszne, a podczas 2 lat hodowli nie miałam żadnego przypadku choroby, ani odmrożenia nawet przy -22 C. Mimo niskich temperatur, zawsze pozostają aktywne na wybiegu, chyba nawet wolą chłody od upałów 😉

Reasumując rzeczy potrzebne : jeśli szukasz kury, która da ci dużo smacznych jajek, a czasami wpadnie do domu na obiad jako rosół, to ta rasa może być dla Ciebie. Jeśli marzy Ci się wsadzić klienta na solarium do rożna, czy piekarnika to już niekoniecznie dobry wybór 😉 .

 

Dorzutka opisu rzeźniczego dla zainteresowanych(taka mała”rzecz potrzebna”,przydaś dla kochających mięso, od szczęśliwych kur, a nie od biednych, smutasków przemysłowych.. 😉 ) :

  1. Średnio się skubią, pióra siedzą dość mocno, szczególnie w ogonie i na skrzydłach, po ich wyrwaniu zostają nieapetyczne, „wulkany” w skórze. Jest to bardziej widoczne niż u innych ras.
  2. Piersi małe, praktycznie szczątkowe
  3. Uda bardzo średnie, większe niż u nioski typu Rossa lub Leghorn, ale nie jest to klasa Orpingtona, który ma wielkie i pełne udziska.
  4. Skrzydła średnie, mają mięso, nie są kościste, kulinarnie dobre.
  5. Łapki chude, raczej mało kulinarne, chyba że na wywary, na galaretę zdecydowanie zbyt szczupłe.
  6. Dobra kura na rosół, daje mocno aromatyczny wywar, szczególnie starsze egzemplarze.

 

 

Dodaj komentarz